redaktor naczelny „Magazynu Spożywczego”

Więcej nie znaczy lepiej

Nie ma chyba maszyn bardziej uniwersalnych, a przy tym równie niezastąpionych, jak traktory. Pracują na polach, w lasach, na drogach, nawet na kolei. Bez wątpienia w niektórych branżach traktor to najlepszy przyjaciel człowieka. Czy jednak na pewno wiemy, na co zwrócić uwagę, kupując ciągnik?
Wybór ciągnika nie jest sprawą łatwą. Nie zawsze maszyna mocniejsza i bardziej wszechstronna faktycznie okazuje się lepsza; na pewno jest natomiast bardziej kosztowna. Zapytaliśmy więc Krzysztofa Kroguleckiego, dyrektora techniczno-handlowego sieradzkiej firmy CRYSTAL TRAKTOR, jakie parametry należy wziąć pod uwagę, kupując ciągnik do zastosowań rolniczych.

Jakiego traktora potrzebuje przeciętny polski rolnik?
Polscy rolnicy kierują się dewizą nadwyżki mocy. Już nawet 50-hektarowcy chcieliby mieć ciągnik 160 KM. Tymczasem więcej nie znaczy lepiej; taki ciągnik może bez problemu obsłużyć nawet 500 ha. Unijne przepisy ograniczają jednak dopłaty do określonej liczby KM na hektar, co wbrew pozorom jest rozsądne, bo rentowność ciągnika o dużej mocy w małym gospodarstwie rolnym jest niewielka.

Ale jakaś minimalna moc silnika ma przecież znaczenie.
Tak, dla efektywności pracy. Dawniej rolnik używał kolejno kilku prostych maszyn, ponieważ miał ciągnik o mocy 30–60 KM. Dziś ma pług i agregat uprawowo-siewny, ale nawet najmniejsze agregaty mają szerokość przynajmniej 2,5 m. Żeby je podnieść i uciągnąć, traktor musi dysponować mocą minimum 80–90 KM. Natomiast ciągnik o mocy 230 KM poradzi sobie z agregatem o szerokości nawet 6 m. Podobnie pług ma już nie 1,5 m szerokości, tylko np. 4 m i prowadzi się go z prędkością nie 6 km/h, tylko 9 km/h, a to już wymierna oszczędność czasu. Kupując ciągnik o dużej mocy, rolnik nie musi już wynajmować ludzi do pracy, tylko sam jest w stanie w tym samym czasie uprawiać kilkaset hektarów.

Więcej nie znaczy lepiej

W takim razie dla kogo są najcięższe maszyny?
Choćby dla hodowców zwierząt. Mają oni znacznie mniej czasu na prace polowe. W ich wypadku większa moc oznacza, że więcej czasu mogą poświęcić zwierzętom.

Druga grupa klientów to ci, którzy mają dużo ziemi. W Polsce są już wielkoobszarowcy, którzy mają nawet 15 tys. ha. Już jednak przy 1 tys. ha ciągnik powinien mieć 230–280 KM. Można kupić więcej słabszych traktorów, ale to oznacza także zatrudnianie większej liczby ludzi. Lepiej mieć jeden duży ciągnik niż trzy małe, bo czas, który potrzebny jest na wykonanie tej pracy, będzie taki sam, a utrzymanie jednego człowieka jest na pewno tańsze niż trzech.

O co państwo pytają swoich klientów?
Pytamy głównie o zakres prac, jakie klient przewiduje dla takiego pojazdu, oraz jakimi maszynami dysponuje lub planuje kupić do tego ciągnika. Jeżeli ma tylko nowe maszyny, niekoniecznie potrzebuje osobnego zbiornika hydrauliki roboczej, który podnosi cenę zakupu i późniejszej eksploatacji, ponieważ zamiast wymieniać 70 l oleju, trzeba wymienić 120 l. Często rolnicy kupują ciągniki nieświadomi nawet wyposażenia, które mają. Po kilku latach pozostaje ono niewykorzystane. Tymczasem np. przedni TUZ jest zbędnym wydatkiem, jeśli rolnik nie ma maszyny, którą mógłby na nim zapiąć, a dodatkowo i tak potrzebuje obciążnika do normalnej pracy.

Jakie zaczepy montuje się w ciągnikach?
Przyjęliśmy zasadę, że budujemy ciągnik w bogatej kompletacji, by klient mógł spiąć z nim większość maszyn produkowanych w standardzie europejskim; zarówno na układzie zawieszenia, jak i do transportu. Nasz ciągnik ma automatyczny zaczep transportowy z regulacją wysokości położenia i dolny zaczep rolniczy. Jest to piton fix, ale można go zamienić na zwykły zaczep rolniczy, tzw. belkę zaczepową czy też dyszel. Można go także zamienić na zaczep kulowy, np. do ciągnięcia beczek. Do wyboru jest również dość specjalistyczny hitch, czyli hak podnoszony.

Więcej nie znaczy lepiej

A co ze złączami hydraulicznymi?
W standardzie mamy 8 szybkozłączy hydraulicznych, co pozwala obsłużyć każdą, nawet najbardziej złożoną maszynę.

Czego jeszcze potrzeba w ciągniku, który ma dobrze służyć do wielu zadań?
Ciągnik jest moim zdaniem najbardziej uniwersalną maszyną na świecie, bo osprzęt, który do niego jest budowany, może robić praktycznie wszystko. Każdy ciągnik standardowo ma tylny TUZ, czyli trzypunktowy układ zawieszenia. Ale podobny, tylko o mniejszym udźwigu, można założyć też z przodu. Służy on np. do założenia pługa odśnieżnego. Kiedy zima jest naprawdę ostra, w połączeniu z WOM-em, czyli wałkiem odbioru mocy, pozwala zamontować pług wirnikowy. Latem można z przodu założyć kosiarkę. Wersje wykorzystywane np. w zakładach komunalnych mają ładowacz czołowy, który z kolei można wyposażyć w szeroką gamę akcesoriów, jak choćby widły do palet, szuflę do materiałów sypkich, chwytak do drewna czy szczotkę do zamiatania napędzaną z wałka albo hydraulicznie.

Czy warto patrzeć na zużycie paliwa i trwałość silnika?
Trwałość naszych silników do pierwszego remontu to 18–20 tys. motogodzin. Trudno to przełożyć na lata, ponieważ moim zdaniem ciągnik powinien przepracować minimum 1000 godzin w roku, ale o ile wielkie przedsiębiorstwa potrafią przepracować nawet 2800 godzin rocznie, są też takie, które przepracują ich 300. Mimo wszystko trzeba by mieć naprawdę duży areał, żeby wypracować te 1000 godzin. Dlatego pierwszy remont po 20 latach to nic nadzwyczajnego. Przy czym, jeśli chodzi o trwałość i ekonomikę użytkowania maszyny, największą rolę i tak odgrywa człowiek. Jeżeli klient umie wykorzystać ciągnik zgodnie z przeznaczeniem, wie, jak korzystać z jego funkcji, to go nie zniszczy. Najgorsze są sytuacje, gdy do pracy wynajmowani są ludzie nieprzeszkoleni, a to jest częstym zjawiskiem.

Również w kwestii zużycia paliwa trzeba mieć świadomość, że nie tylko silnik za nie odpowiada, lecz także skrzynia biegów, a przede wszystkim umiejętności operatora. Mając do dyspozycji 24 biegi wraz z podbiegami, prędkość można dostosowywać przełożeniami, bez nadmiernie wysokich obrotów i przeciążania silnika. Ciągnik musi mieć zapas 20% mocy, wtedy będzie pracował długo, nie będzie się psuł i będzie mieścił się w normach zużycia paliwa. W tej chwili wprowadzamy skrzynie z półautomatem, w których podbiegi dla wybranego biegu zmieniają się samoczynnie, w zależności od obciążenia, aby utrzymać maksymalny moment obrotowy.

Więcej nie znaczy lepiej

A w jaki sposób można jeszcze ułatwić pracę operatorowi?
Ciągniki Crystal wyposażone są np. w mechanizm kontroli trakcji, ułatwiający operatorowi prowadzenie maszyny oraz koncentrację tylko na wykonywanej pracy. System polega na automatycznym rozłączaniu blokady mechanizmu różnicowego 4×4 przy skręcie kół o 18° oraz na odłączeniu napędu kół przednich przy ich skręcie o 30°. Przy ponownym wyprostowaniu kół, czyli np. po każdym nawrocie, blokady ponownie samoczynnie się uruchamiają.

Z kolei w ciągnikach leśnych montujemy tzw. mechanizm traktor rewers, ułatwiający operatorowi poruszanie się oraz pracę na biegach wstecznych. Sprowadza się on do wyposażenia odpowiednio przedłużonej kabiny w obrotowy fotel kierowcy, drugi zestaw pedałów sprzęgła, gazu i hamulca, jak również w drugą kierownicę.

Więcej na temat firmy Crystal Traktor w artykule „Mój przyjaciel traktor” w 20. numerze Polskiego Przemysłu.


aa