redaktor naczelny „Magazynu Spożywczego”

Szara strefa w Polsce ma się dobrze

Bank Światowy szacuje wartość szarej strefy w Polsce na 400 mld zł. Państwo jest bezradne.

Kwota jest ogromna – można by za nią kupić prawie 700 dreamlinerów, wybudować ok. 10 tys. kilometrów autostrad albo 70 linii metra. Jaka jest więc recepta na jej zmniejszenie? Eksperci twierdzą, że przede wszystkim konieczna byłaby zmiana systemu podatkowego.

„Fiskus jest dziś zbyt pazerny”, ocenia ekonomista dr Andrzej Polaczkiewicz. „Rząd, nie uwzględniwszy faktu, że istnieje pewien próg akceptacji podatków pośrednich, powyżej którego rozpoczyna się, niestety, omijanie systemu podatkowego, zwiększył akcyzę na alkohol. Ale to wcale nie zwiększyło wpływów do budżetu państwa. To samo się dzieje z papierosami, po prostu rośnie wtedy import niekontrolowany, nielegalny, gdyż obciążenia podatkowe są tak wysokie, zwłaszcza te akcyzowe, że dziś opłaca się działać w szarej strefie”.

Obecnie w Polsce mamy jeden z najwyższych wskaźników „szarej strefy” w Europie. Według różnych szacunków sięga ona od 18 do nawet 25% naszego PKB. Średnia europejska to ok. 15%, zaś w Austrii czy w Niemczech udział szarej strefy w PKB wynosi od 7 do 15%.

Najczęściej w szarej strefie znikają branże paliwowa, spirytusowa i tytoniowa, a także turystyczna, szacowana na 30%. Daleko jej jednak do rekordowej branży internetowych gier losowych.
„To są zatrważające dane. Jak informował przedstawiciel tej branży, tylko 9% tego segmentu działa legalnie. Pozostałe działają niezgodnie z polskimi przepisami i nie płacą w Polsce podatków. To są straty rzędu 600 mln zł rocznie dla skarbu państwa”, mówił w Polskim Radiu Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej.

Źródło: Informacyjna Agencja Radiowa; Bankier.pl.


aa