Uwaga na fałszowaną żywność

Szkodliwe grzechy producentów.

Konsumentom radzi się często, by czytali etykiety na opakowaniach produktów żywnościowych. W sklepach można bowiem się natknąć na mleko z tłuszczem roślinnym, pasztet drobiowy bez mięsa albo ser zamiast wędzenia potraktowany aromatem – takie sztuczki stosują niektórzy producenci. A jest o co walczyć, bo rynek podrabianej żywności w naszym kraju jest wart 50 mld zł rocznie.

Najczęściej fałszuje się mięso i wyroby wędliniarskie – wstrzykuje się w nie wodę, faszeruje solą i soją – nastrzykiwarka składa się z wielu kilkunastocentymetrowych igieł, które zasilane są poprzez wężyki mieszaniną wody, solanki i polifosforanów. W wyniku wstrzykiwania tych substancji objętość mięsa zwiększa się nawet dwukrotnie. W parówkach możemy znaleźć zmielone kości, skórę i inne odpady, a w konserwach mięsnych MOM (mięso oddzielone mechanicznie, skóry drobiowe, świńskie i wołowe, wymiona, dzioby, pazury i kopyta, oczy czy resztki głowizny).

Działania takie podejmuje się, żeby obniżyć koszty, wpływają one jednak na wizerunek całej branży. Dlatego producenci stosujący tradycyjne receptury stoją na przegranej pozycji, tracąc zarazem zyski i reputację. Rozwiązaniem byłoby wprowadzenie prostego i jawnego państwowego rejestru producentów fałszujących artykuły spożywcze. Lista taka prowadzona jest np. przez czeską państwową inspekcję żywności i rolnictwa.

Uwaga na fałszowaną żywność

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna; Finanse.wp.pl; Żywność. Nauka. Technologia. Jakość.


aa